Autobus

Pewnego razu był sobie Autobus. Piękny, lśniący, prawie nowiuteńki. Jeździł codziennie stałą trasą, zatrzymywał się codziennie na tych samych przystankach a wieczorem wracał do zajezdni autobusowej i obok wielu innych podobnych autobusów zasypiał. I chyba takie właśnie powinno być życie autobusu. Ten Autobus jednak nie czuł się spełniony. Któregoś dnia stał sobie na pętli i rozmyślał: “Nuda… znowu to samo. Te same ulice, te same przystanki. I jeszcze ten deszcz. Znowu cała podłoga będzie mokra. I co za okropna praca. Ci pasażerowie! Okropieństwo! Pchają się, tłoczą, miny mają ponure. A czy ktoś zauważy, że przyjechałem na czas? Że mam wygodne siedzenia? Że mam ogrzewanie i klimatyzację? Czy ktoś to doceni???”
I Autobus wzdychał ciężko a potem znowu złościł się w myślach: “A te korki na ulicach! Okropne. Przejechać się nie da. Nikt nie chce przepuścić autobusu chociaż to on ma pierwszeństwo. Trąbią, zajeżdżają drogę, o mało nie powpadają na siebie. Ech…..”
Czasami Autobus marzył: “Taki samolot to ma szczęście. Lata wysoko. Nie musi zatrzymywać się co pięć minut. Pasażerowie siedzą cicho, każdy na swoim miejscu. W samolocie jest cicho i spokojnie. Wokoło chmury. Zero korków. Tylko szybować prosto do celu. To jest życie!”
Ale autobus to autobus, a samolot to samolot. Autobus jeździł więc nadal codziennie swoją trasą i cicho tylko wzdychał i przewracał oczami kiedy pasażerowie kłębili się w środku a na ulicy kłębiły się samochody a on tkwił w tym wszystkim po uszy.
Któregoś dnia jak zwykle wyruszył na trasę. Pogoda była piękna, słońce świeciło wysoko na niebie i wiał lekki wietrzyk. Autobus właśnie zbliżał się do przystanku, na którym zwykle wsiadali pierwsi pasażerowie i nagle omal nie krzyknął ze zdumienia: na przystanku aż roiło się od małych kolorowych ludzików, były ich tam prawdziwe tłumy! A już po chwili Autobus wypełniły kolorowe kurteczki, czapeczki, wesołe śmiechy i gwar – cała gromada przedszkolaków. Pani przedszkolanka sadzała każdego na wygodnym siedzisku a dzieci opowiadały sobie z zapałem: jaki to piękny autobus, jakie ma piękne krzesełka, jakie wielkie okna przez które wszystko można zobaczyć! A najbardziej podobał im się przegub,który skrzypiał lekko kiedy autobus skręcał, a wtedy dzieci robiły: Ooooooo! I otwierały szeroko buzie z podziwu.
Autobus pękał z dumy. Nigdy dotąd nikt nie okazał mu tyle uznania. Dzieci były zachwycone dosłownie wszystkim, od najmniejszej śrubeczki bo wielkie koła autobusu. Podróż mijała lekko i wesoło, i nawet jakby korków nie było tego dnia na ulicach.
Wieczorem w zajezdni Autobus rozmyślał: “Czy przedszkolaki latają samolotami…? Chyba nie… Bycie autobusem może nie jest wcale takie złe…” A potem zasnął bardzo szczęśliwy…

  1. Reply
    Futrzak 09/05/2015

    🙂 proste to i banalne ale na prawdę cieszmy się z małych rzeczy… 188 dziękuję Ci za ciepłe siedzenie w zimie i za to ze punktualnie zabierasz mnie z przystanku i nie muszę moknąć gdy pada deszcz…a teraz gdy słońce za oknem..dziękuję ze mogę rano siedzieć wygodnie i cieszyć się wschodem słoneczka 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *