Posts By asia

Jesienna herbatka

馃崄

Pan imbryk przystojny cho膰 nieco p臋katy 馃珫

Pok艂oni艂 si臋 nisko zgromadzonym

Szanowni pa艅stwo! Serdecznie zapraszam!

St贸艂 herbaciany zastawiony馃嵁

St贸艂 bardzo dumny dygn膮艂 w uk艂onie

Zaszele艣ci艂 obrusem 馃巰

Dzisiaj specjalna jest okazja

A on mo偶e czu膰 si臋 prymusem馃帡

Fili偶aneczki kruche w kwiatuszki

I ma艂y srebrny mlecznik

Du偶a patera na kt贸rej kto艣 zdolny

Wymalowa艂 s艂onecznik

A na paterze kruche ciasteczka

I biszkopciki pachn膮ce馃崻

艢wie偶e owoce kolorowe馃崌馃崏馃珢

A obok bakalie b艂yszcz膮ce

Dzbanek z herbat膮 paruj膮c膮 krok w krok

Z pann膮 Cukiernic膮

Zaraz do ta艅ca rusz膮 z gracj膮馃拑

I wszystkich zn贸w zachwyc膮

Promienie s艂o艅ca jesiennego

Wkradaj膮 si臋 przez firank臋

Kt贸ry艣 z nich chwyci艂 w z艂ote palce leciutk膮 fili偶ank臋馃尀

I nawet imbir zwykle do艣膰 osch艂y

Dzi艣 w parze z miodem staje馃嵂

Czy偶 picie herbatki

To nie czysta magia? 馃獎

Czy tylko mi si臋 tak zdaje?

馃槉

Koniec i pocz膮tek

– Dlaczego jeste艣 smutny? – zapyta艂 Kio swojego koleg臋, kt贸ry sta艂 obok milcz膮c.
– Bo to ju偶 koniec – odpar艂 Rino i ze smutkiem raz jeszcze spojrza艂 na zielon膮 dolin臋, kt贸ra rozci膮ga艂a si臋 przed nimi i wygl膮da艂a, jak tr贸jwymiarowy obraz kochaj膮cego kolory impresjonisty.
– Koniec? – powt贸rzy艂 po nim Kio – to du偶e s艂owo. Zazwyczaj koniec to zarazem pocz膮tek czego艣 innego, nowego. Wobec tego czego艣 maleje i staje si臋 nie a偶 takie przygn臋biaj膮ce.
– Czy ja wiem? – zapyta艂 Rino w zamy艣leniu – nie zawsze pocz膮tek czego艣 oznacza dobre rzeczy. Czasami zupe艂nie nie.
– Rino, daj spok贸j. Maza膰 mog膮 si臋 s艂abeusze i ma艂e dzieci. Je艣li smutno ci z tego powodu, 偶e musimy st膮d wyjecha膰 pomy艣l, ile szcz臋艣cia mia艂e艣 prze偶ywaj膮c tutaj tak dobre chwile. T臋sknota tak偶e oznacza, 偶e co艣 dobrego zdarzy艂o nam si臋 w 偶yciu. To chyba w porz膮dku?
– Udaje ci si臋 nie czu膰 smutku? – zapyta艂 Rino, patrz膮c na Kio z zaciekawieniem – jak to robisz?
– Czuj臋 smutek – odpar艂 Kio – ale staram si臋 sobie z nim radzi膰. My艣l臋 o tym, co dobrego mnie czeka i to mog膮 by膰 drobiazgi. Na przyk艂ad nowa ksi膮偶ka, kt贸r膮 po powrocie wypo偶ycz臋 z biblioteki, albo nowa gra, kt贸r膮 艣ci膮gn臋 sobie z sieci. Wakacje to nie jedyna dobra rzecz na 艣wiecie! – Kio za艣mia艂 si臋 i nastr贸j Rino poprawi艂 si臋 nieco.

Wakacje w dolinie by艂y rzeczywi艣cie wspania艂e. Poczucie wolno艣ci, pi臋kna przyroda ogrzewana promieniami s艂o艅ca od samego rana, ciep艂a woda w rzece, kt贸ra by艂a miejscami na tyle p艂ytka i spokojna, 偶e mo偶na by艂o si臋 w niej bezpiecznie k膮pa膰. W innych miejscach by艂a na tyle g艂臋boka, 偶e ca艂y dzie艅 przemierzali j膮 w kajakach, docieraj膮c do miejsc, kt贸re wygl膮da艂y jak rajskie ogrody, kt贸rych nie odkry艂 dot膮d 偶aden cz艂owiek. Letnie wieczory to najwspanialsza cz臋艣膰 wakacji. Niebo usiane gwiazdami i dym z ogniska p臋dz膮cy do gwiazd.

Pi臋kne wakacje s膮 jedn膮 z tych rzeczy, kt贸re kszta艂tuj膮 nas w dzieci艅stwie na reszt臋 偶ycia – tak mawia艂a babcia i na pewno mia艂a racj臋. Niekt贸rzy twierdz膮, 偶e to, za czym t臋sknimy i co przywo艂uje w nas najlepsze wspomnienia m贸wi o nas najwi臋cej. Czy tak jest naprawd臋? Z pewno艣ci膮 co艣 w tym jest.

Jesie艅 przysz艂a znienacka i odmieni艂a zupe艂nie jeszcze niedawno zalane s艂o艅cem, rozgrzane ulice miasta. Powietrze pe艂ne by艂o wilgoci i zapachu li艣ci, a ptaki za oknem cich艂y z dnia na dzie艅. Wspomnienia wakacji powoli zacz臋艂y bledn膮膰 i przypomina膰 nieco zapomniany sen, a z drugiej strony 偶ycie toczy艂o si臋 r贸wnym tempem, po艂ykaj膮c kolejne godziny i dni. Czasami deszcz stuka艂 uporczywie w parapet ju偶 od rana, przywo艂uj膮c my艣li o tym, co pilnego jest do za艂atwienia na dzi艣. Czasami s艂o艅ce znienacka pojawia艂o si臋 na niebie i wtedy wszystko wok贸艂 pe艂ne by艂o blasku.

Dlaczego czas lata, pal膮cego s艂o艅ca, gwa艂townych burz i setek d藕wi臋k贸w i kolor贸w wydaje si臋 czasem tak wyj膮tkowym i upragnionym? Dzieje si臋 wtedy du偶o i wsz臋dzie, ludzie rozmawiaj膮 g艂o艣no do p贸藕nej nocy, a ich 艣miech nad ranem d藕wi臋czy, odbijaj膮c si臋 od uchylonych okien i drzwi balkonowych. Sen bywa kr贸tki i p艂ytki, a dni – mimo, 偶e d艂ugie – zdaj膮 si臋 gna膰 dok膮d艣 na o艣lep.

Kio zapali艂 lamp臋 stoj膮c膮 obok fotela w du偶ym pokoju. Jasne 艣wiat艂o obj臋艂o wysokie oparcie i koc w krat臋. Ksi膮偶ka z biblioteki mia艂a mi臋kkie kartki, kt贸re szele艣ci艂y przyjemnie przy przerzucaniu kolejnej strony – ile os贸b dot膮d mia艂o j膮 w swoich d艂oniach i powierzy艂o jej swoje emocje i marzenia? Teraz by艂a tutaj, jak portal do innego 艣wiata, kt贸ry bywa zupe艂nie inny w zale偶no艣ci od tego, kto go u偶ywa. Kio usadowi艂 si臋 wygodnie i zag艂臋bi艂 w lekturze. Za oknem szumia艂y drzewa i wiecz贸r powoli skrada艂 si臋, 偶eby uciszy膰 odg艂osy okolicy.

Lato ze swoim blaskiem i niezno艣nym gor膮cem, kt贸ry wspaniale ch艂odz膮 morskie fale lub mi臋kka woda w jeziorze, odp艂yn臋艂o w czas miniony. Jednak zosta艂o gdzie艣 g艂臋boko w tych, kt贸rym trudno by艂o si臋 z nim rozsta膰. Jak zapas drogocennej energii w tkankach i 偶y艂ach, kt贸ra ciep艂ym strumieniem dociera do najdalszych kom贸rek i daje im 偶ycie. Po to w艂a艣nie jest – nie po to, by trwa艂o wiecznie. Za to jesie艅 daje g艂owie i sercu czas na inne dobre emocje, ma艂e wzruszenia i wielkie prze偶ycia – takie do g艂臋bi duszy, kt贸ra wreszcie s艂yszy sam膮 siebie. I wie – z roku na rok coraz lepiej – w jakim kierunku chce pod膮偶a膰.

Mama

Pewnego razu pewna mama

Postanowi艂a poby膰 sama

Nie tak przez chwil臋 czy na troch臋

Tylko na d艂u偶ej

Najpierw wi臋c posz艂a na d艂ugi spacer

Sama by poczu膰 si臋 raz inaczej

wypi艂a kaw臋 w kawiarence, w ma艂ej kwiaciarni

Kupi艂a r贸偶e

Potem usiad艂a na 艂aweczce

By poopala膰 si臋 troszeczk臋

Bukiet pachn膮cy tu偶 obok siebie

Po艂o偶y艂a

Spojrza艂a w niebo ca艂e w b艂臋kicie

– Pi臋kne jest 偶ycie! – Tak pomy艣la艂a

Oczy przymkn臋艂a i ca艂kiem si臋

Rozmarzy艂a

W ko艅cu chwyci艂a bukiet r贸偶

– pora do domu wraca膰 ju偶!

Co mi tam niebo i kawiarenki

Pustawe

W domu czekaj膮 na mnie dzieci

Tam jasne s艂o艅ce dzie艅 ca艂y 艣wieci

Ciekawe jak膮 wymy艣l膮 dzisiaj

Now膮 zabaw臋?

A kaw臋

przecie偶 mo偶na pyszn膮

Wypi膰 w domu!

Na co komu

Pi膰 j膮 samotnie gdzie艣 tam … ?

Taka ju偶 jest ta upragniona

samotno艣膰 mam 馃檭

Wanna

Pewnego razu by艂 sobie ch艂opiec, kt贸ry bardzo lubi艂 k膮pa膰 si臋 w wannie. P艂awi艂 si臋 jak rybka, w ciep艂ej wodzie, a dooko艂a p艂ywa艂y zabawki. I wcale nie przeszkadza艂o mu, kiedy woda z ciep艂ej robi艂a si臋 zimna. Nadal tkwi艂 w niej i nie chcia艂 wyj艣膰. Mo偶e kiedy艣 by艂 ryb膮? Kto wie鈥.

Mimo, 偶e w wannie mia艂 mn贸stwo zabawek, najbardziej lubi艂 wlewa膰 wod臋 do kubka i oblewa膰 t膮 wod膮 wszystko dooko艂a. Twierdzi艂, 偶e myje 艣ciany i kran, ale woda wylewa艂a si臋 na pod艂og臋 i wszystko robi艂o si臋 mokre od tej wody. Mama si臋 z艂o艣ci艂a. Prosi艂a: 鈥淣ie rozlewaj. Wszystko pomoczysz!鈥 Ale on nie s艂ucha艂, jak to z dzie膰mi bywa. Tak lubi艂 rozlewa膰, 偶e by艂o to wa偶niejsze ni偶 z艂o艣膰 mamy. Kt贸rego艣 wi臋c razu mama stan臋艂a nad wann膮, nachyli艂a si臋 do ch艂opca i powiedzia艂a: 鈥淛ak b臋dziesz tak rozlewa艂, to w 艂azience b臋dzie tyle wody, 偶e zal臋gn膮 si臋 w niej ryby, mn贸stwo ryb. B臋d膮 ci臋 szczypa艂y w kostki a偶 wyro艣nie ci ogon i p艂etwy鈥.鈥 Ch艂opiec popatrzy艂 na mam臋 z szeroko otwart膮 buzi膮 i zastyg艂 na chwil臋. Ale poniewa偶 wiedzia艂, 偶e mama bardzo lubi 偶artowa膰, kiedy tylko wysz艂a z 艂azienki rozlewa艂 wod臋 dalej i zapomnia艂 o 艣wiecie鈥

Nagle us艂ysza艂 plusk. Wyra藕ny, tu偶 obok. A potem drugi. Rozejrza艂 si臋, zabawki spokojnie ko艂ysa艂y si臋 w wodzie w wannie. Ch艂opiec ju偶 chcia艂 wr贸ci膰 do zabawy, ale na wszelki wypadek wyjrza艂 z wanny i a偶 krzykn膮艂 鈥. ca艂a 艂azienka by艂a w wodzie, dywanik unosi艂 si臋 na niej jak kolorowa tratwa. A w wodzie roi艂o si臋 od ryb! Ch艂opiec zamar艂 na chwil臋 a potam szybko wyskoczy艂 z wanny. Chwyci艂 misk臋 i szybko zacz膮艂 wlewa膰 wod臋 spowrotem do wanny. Ryby szczypa艂y go w kostki. Pr贸bowa艂 je 艂apa膰 ale wywija艂y mu si臋, jak to ryby鈥 Miejsca w wannie nie by艂o tak du偶o jak ryb, kt贸re kr臋ci艂y si臋 po ca艂ej 艂azience. Pouk艂ada艂 wi臋c szybko zabawki na wannie, 偶eby zyska膰 chocia偶 troch臋 miejsca. Musia艂 dzia艂a膰 szybko. Dosy膰 ju偶 mia艂 tego niezno艣nego szczypania w kostki no i zaraz przyjdzie mama … Wtedy przypomnia艂 sobie jej s艂owa. Przera偶ony spojrza艂 w lustro i … odetchn膮艂 z ulg膮. Nie mia艂 p艂etw ani ogona, nadal by艂 ch艂opcem. Uff! Tylko jak wyt艂umaczy mamie tak膮 ilo艣膰 ryb w wannie?

W tym momencie w drzwiach 艂azienki stan臋艂a mama.

鈥 Ju偶 wyszed艂e艣? 鈥 I posprz膮ta艂e艣??? 鈥 ch艂opiec rozejrza艂 si臋 niepewnie -rzeczywi艣cie, 艂azienka l艣ni艂a, zabawki le偶a艂y r贸wno pouk艂adane na wannie, a w wannie鈥ie by艂o ani jednej ryby! Ch艂opiec u艣miechn膮艂 si臋 do mamy a mama u艣miechn臋艂a si臋 do niego.

Czy od tej pory nie rozlewa艂 ju偶 wody podczas k膮pieli鈥? A jak my艣licie..?鈽

Blady 艢wit

Pewnego razu by艂 sobie 艢wit Blady. Blady i senny, w poranniku ciemnym spacerowa艂 powoli pustymi ulicami. Lekki rumieniec pojawia艂 si臋 na jego twarzy dopiero po pierwszym 艂yku porannej kawy, wypitej w kafejce na rogu. Zagl膮da艂 we wszystkie okna, czasami dla zabawy stuka艂 w parapety a potem patrzy艂 rozbawiony jak ludzie wstaj膮, potykaj膮 si臋 o meble i poruszaj膮 w tempie jakby zwolnionym. Codziennie, niezmiennie z g艂臋bokiego snu budzi艂 ptaki, psy i ludzi. A potem znika艂 w swym poranniku za rogiem, mijaj膮c si臋 z Dniem po drodze, kt贸ry nadchodzi艂 krokiem szybkim i zdecydowanym