Koty w naszym mieszkaniu

W naszym mieszkaniu ostatnio pięć kotów zamieszkało. Pięć kotów to przyznacie wcale nie tak mało. Cała kocia rodzina. Od największego, który nie boi się niczego, do najmniejszego który boi się jeszcze wszystkiego.
Największy to tata. Oczywiście. Pewnie już się domyśliliście. I czasami zachowuje się jakby był panem domu. Rozsiada na fotelu i nie pozwala usiąść obok nikomu.
A czasami używa podobno naszych do zębów szczoteczek. Taki z niego czyściutki koteczek.
Średni to mama, cicha i spokojna. A przy tym dostojna. Porusza się bezszelestnie, i tylko fuknie czasami. Żeby zapanować nad trzema maluchami.
Maluchy są słodziutkie. Tylko strasznie rozrabiają. Wciąż skaczą i biegają.
Jeden właśnie zawiesił się na rolecie. Patrzy z góry zadowolony. Nie boi się, że spadnie – niewiele jeszcze wie o świecie.
Drugi drapie mnie po spodniach. Może chce się wdrapać. A może w ten sposób swe pazurki ostrzy. Taki jest przecież sposób najprostszy – podrapać kogoś.
Czasami wchodzą nam na głowy – ot tak, dla zabawy.
Trzeci jest najmłodszy. Zasypia smacznie wtulając się w człowieka. I miauczy cicho. Śni mu się pewnie micha pełna mleka.
Musimy pamiętać o karmieniu kotków. Bardzo lubią mleko. Ale i słodycze. Dostają więc ciasteczka – jeśli były grzeczne – i do tego dla każdego jest mleka miseczka.
A wczoraj z tych pięciu zrobiło się piętnaście! Jest ich tak wiele bo są wciąż nowe młode. I coraz młodsze kotki bawią się na podłodze. Niezłe jest przy tym w mieszkaniu zamieszanie.
Wskakują wszędzie, chowają się w łazience. Ze wszystkich kątów słychać ich mruczenie. Niezłe utrapienie.
Fajnie mieć je w domu. Zawsze jest wesoło. Choć bałagan niezły robią naokoło. Miauczą i wciąż wymyślają całkiem nowe psoty. Szaro-bure i malutkie – niewidzialne koty.
Skąd się wzięły? Z podwórka. Mój synek je zaprosił. I teraz za nim chodzą w którąkolwiek pójdzie stronę. A jego to bardzo bawi. I wcale mu nie przeszkadza, że są wymyślone.
Chodzą krok w krok za nami.
Siedzą z nami na tapczanie.
Bajki z nami oglądają.
I wieczorem zasypiają…
Gdzie??? No… w swoich niewidzialnych łóżeczkach. Jest dużo tych łóżeczek ale wcale nie przeszkadzają . Bo skoro są niewidzialne to trochę się przenikają… tak twierdzi mój syneczek.
A dziś od mojego synka taką nowinę słyszę: że właśnie szesnasty kotek na świat przyszedł!
Fajnie, co…??:)
– I wiesz mamo, on jeszcze będzie się bał. I dlatego dzisiaj będzie z tobą spał. I mam nadzieję, że cię to nie zezłości… pewnie wtuli się w ciebie bo boi się ciemności…
🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *